Stacja VI: Weronika ociera twarz Jezusowi Kobieta prawdziwie odważna i miłosierna. Kobiety paschalne. Są takie ze ścierką, jak służąca arcykapłana, której przestraszył się Piotr. Jest taka, która z tkaniną w dłoni ociera twarz z błota i krwi. Są takie, które stoją pod krzyżem i te, które świadczą o zmartwychwstaniu.
STACJA VI. Święta Weronika ociera twarz Panu Jezusowi. Ksiądz Arcybiskup: Kłaniamy Ci się Panie Jezu i błogosławimy Tobie. Wszyscy: Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył. Pobożna i odważna Weronika podchodzi do Pana Jezusa i przykłada chustkę do Jego zakrwawionej twarzy.
Stacja VI: Weronika ociera twarz Jezusowi. Weronika nie uczyniła tego aktu aby zyskać czyjekolwiek uznanie. Nie szukała dla swego czynu cudzego poparcia, ani zgody, ale zrobiła to co nakazywało jej serce. Po prostu nie mogła nie podbiec do Jezusa i nie otrzeć chustą Jego spotniałej i pokrwawionej twarzy.
Stacja 5 Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść Krzyż Jezusowi; Stacja 6 Weronika ociera twarz Jezusowi; Stacja 7 Jezus upada pod krzyżem po raz drugi; Stacja 8 Jezus pociesza płaczące niewiasty; Stacja 9 Jezus upada pod krzyzem po raz trzeci; Stacja 10 Jezus z szat obnażony; Stacja 11Jezus przybity do krzyża; Stacja 12 Jezus umiera na krzyżu
Stacja VI: Weronika ociera twarz Jezusowi Gdy doświadczamy otchłani osamotnienia i cierpienia, znajdą się ludzie, posłańcy Boga, którzy nas zauważą i okażą nam miłosierdzie. Szymon nie chciał, ale pomógł. Weronika chce i też pomaga. Pragnie przynieść ulgę i zrobić tyle, ile może. Liczy się gest i intencja.
#WielkiPostzINMK #drogakrzyżowaINMK Stacja VI Święta Weronika ociera twarz Jezusowi „Przepuście mnie, przepuście, chcę otrzeć Twarz Jezusowi”. Św.
Stacja VI – Św. Weronika ociera twarz Jezusowi. 7. Stacja VI – Św. Weronika ociera twarz Jezusowi. PREVIEW. 5:16. Stacja VII – Drugi upadek pod krzyżem. 8.
Kliknij tutaj, 👆 aby dostać odpowiedź na pytanie ️ Opisz jedną ze stacji dróg krzyżowych. Minimalnie ma pół zeszytu.:) daje Naj
STACJA VI WERONIKA OCIERA TWARZ PANU JEZUSOWI Kłaniamy sie Tobie, Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez Krzyż Twój święty świat odkupić raczył. Popatrzcie z jaką miłością ta niewiasta podchodzi, by wytrzeć moje Oblicze zalane krwią i jak jej miłość potrafi przezwyciężyć wszelki wzgląd ludzki.
Stacja VI: Weronika ociera twarz Jezusowi. Wprowadzenie: Biedni, bezdomni, opuszczeni – to nasi bracia, wobec których jako chrześcijanie nie możemy pozostać obojętni. Nawet jeśli miałoby się to spotkać z niezrozumieniem innych ludzi. Jak pisał Jan XIII, musimy “płakać z płaczącymi”.
jCOVs. Święci Józef, Jan Paweł II i Stanisław Kostka towarzyszyli uczestnikom 7. Przasnyskiej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. Nabożeństwo poprzedziła Msza św. w intencji uczestników, której przewodniczył ks. Andrzej Maciejewski, proboszcz parafii św. Wojciecha i główny organizator przasnyskiej EDK. – Bardziej od tej drogi, którą będziemy przebywali nogami, co będzie związane z bólem i z przezwyciężaniem warunków atmosferycznych, będziemy też pytali: czy wytrwam w ufności czy się wycofam? Czy w moim życiu potrafię być wierny, czy nie uciekam od trudnych sytuacji ? – pytał ks. Maciejewski. Na zakończenie Mszy św. udzielił uczestnikom liturgii błogosławieństwa relikwiami Krzyża Świętego. Zgodnie z kilkuletnią tradycją trasa przasnyskiej EDK św. Jana Pawła II rozpoczęła się i zakończyła w kościele farnym. Po wyjściu z miasta jej uczestnicy skierowali się na północny zachód, aby później skręcić na wschód i po zatoczeniu wielkiej, liczącej 42 km pętli zakończyć nabożeństwo rozważaniem XIV stacji przy krzyżu misyjnym przed przasnyską farą. W przeciwieństwie do poprzednich edycji tegoroczna EDK miała bardziej indywidualny charakter. Ze względu na związane z pandemią obostrzenia niemożliwe było pokonanie trasy razem, idąc w zwartej grupie, ani też wspólna modlitwa i odczytywanie rozważań przy kolejnych stacjach. W tym roku każdy szedł sam i sam zatrzymywał się na rozważania i modlitwę. – Zapisało się ok. 50 osób, ale tak jak co roku poszło więcej, w sumie ok. 70–80 – wyjaśnia Leszek Czaplicki, koordynator przasnyskiej EDK. – Poza osobami z Przasnysza i okolic byli też pątnicy z Ciechanowa i Ostrołęki. Taka liczba uczestników, także w tym roku, przekonuje, że ta Droga Krzyżowa jest potrzebna, że ludzie chcą w niej uczestniczyć. Potrzebują wyciszenia, kiedy można posłuchać Pana Boga i samego siebie – uważa koordynator. Hasło tegorocznej edycji EDK brzmi: "Rewolucja pięknych ludzi". "Rewolucja pięknych ludzi to droga naśladowców pierwszych chrześcijan" – czytamy w rozważaniach EDK. "To wielkie zwycięstwo ludzi, którzy nie poprzestali na tym, co robią wszyscy. Zapragnęli iść za Jezusem i odkryli zupełnie nowy sposób istnienia. Piękni ludzie to ci, którzy dzięki temu, jak się przemienili, samą swoją obecnością odmieniają życie innych". Kilkakrotnie powtórzyły się też słowa: "Nie warto żyć normalnie – warto żyć ekstremalnie!". W rozważaniach XIII stacji pojawiła się postać św. Stanisława Kostki: "Przychodzą takie chwile, gdy trzeba podjąć decyzję, która będzie niezrozumiała dla innych. Jest taka chwila w życiu św. Stanisława Kostki, gdy postanawia wstąpić do zakonu. Jest nastolatkiem, pochodzi z zamożnej, szlacheckiej rodziny. Nikt go nie rozumie. Stanisław jednak nie ulega presji otoczenia. Nie rezygnuje z powołania. Samotnie ucieka z Wiednia, by w Rzymie wstąpić do jezuitów". – Wstaliśmy z kanapy, podjęliśmy wyzwanie, a kolejne... na pewno będą trudniejsze niż te 42 km w nocy, mrozie, milczeniu i z coraz większym bólem. Ale bólem tylko ciała – dzieli się Marta Tomaszewska-Wróbel, która uczestniczyła w EDK po raz czwarty. – Ta droga pokazała mi, jak ważna jest obecność drugiego człowieka. Wędrowanie samotnie, z samym sobą, swoimi myślami, swoim bólem jest dużo trudniejsze, ale też potrzebne, bo wtedy możemy docenić każdy, nawet najdrobniejszy gest, czy słowo od bliźniego. Zupełnie inaczej idzie się, gdy ktoś jest w zasięgu twojej ręki, a nawet wzroku. Ta droga, jak również rozważania, podkreślały i bycie w samotności, ale też stawianie drugiego człowieka ponad naszymi potrzebami, ponad naszą strefę komfortu. To nie ja jestem najważniejsza, nie mój rozwój, moja praca. Bardzo mocno zapadły mi w pamięci słowa z VI stacji o rozwoju dla dobra drugiej osoby. Co ciekawe, to zawsze VI stacja: Weronika ociera twarz Jezusowi, zawiera rozważania szczególnie dla mnie ważne. Tak ma na imię moja córka. Trzeba się trochę "zrestrukturyzować", bo często ten egoizm, moje ja, moja praca, mój czas wolny są ważniejsze. Nie zmienimy od razu całego świata, ale jeśli każdy z nas wyjdzie poza strefę swojego komfortu, przemieni się, to wszyscy razem ten świat zmienimy. W III stacji, którą rozważałam w Świętym Miejscu, była modlitwa: "Jezu, pomóż mi w mojej pracy nad sobą, abym miał siłę i odwagę nieść nie tylko swoje ciężary, ale też te, które obciążają innych". Pani Marta zwierza się, że do VIII stacji szło jej się dobrze, ale potem przyszedł kryzys. – Odtąd bardziej czułam zmęczenie, ból, zimno, ale też świadomość, że cel naszej wędrówki jest coraz bliżej. Nie ukrywam, że jak co roku, pojawiły się myśli: "Co ty robisz? Normalna jesteś? Mogłaś spać w ciepłym łóżku, leżeć i nie wstawać z kanapy, byłoby tak wygodnie... bez bólu". Wtedy tempo moje było już znacznie mniejsze. Ale poczucie oddechu pątników za mną, ich determinacja w tej drodze i oddalający się przede mną nie pozwolili zrezygnować. Powtarzałam sobie co jakiś czas: Panie, weź ten ból, ofiaruję go Tobie, za... (konkretną osobę). Wtedy szło się szybciej – wyznała pątniczka.
Czy zastanawiałeś się kiedyś, czemu na krzyżowej drodze ponownie pojawia się ktoś, kto pomaga udręczonemu Jezusowi? Chrystus idzie chwilowo bez krzyża. Niesie go Szymon. Wyrywająca się z tłumu Weronika podaje Zbawicielowi coś bardzo prostego – chustę do otarcia czoła i oczu, które zalewa krew i pot. W tamtych warunkach – podobnie jak w więziennej celi – tak mało znaczy tak bardzo wiele. Coś, czego na wolności ludzie nie dostrzegali, w celi stawało się najwyższym darem. Kolejne slajdy można oglądać za pomocą strzałek lub gestów >>>
29 marca 2013 00:15/w Kościół Radio MaryjaKłaniamy Ci się, Panie, Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył! Weronika nie jest nigdzie po imieniu nazwana w Ewangeliach. Chociaż są wymienione z imienia różne niewiasty z otoczenia Chrystusa, takiego imienia nie wspomniano. Może być więc, że imię to powstało w związku z tym, co uczyniła. Oto, jak głosi tradycja, na kalwaryjskiej drodze przedarła się wśród eskorty otaczającej Chrystusa i chustą otarła z potu i krwi Jego twarz. Kiedy odjęła chustę, pokazało się na niej odbicie oblicza Chrystusa; odbicie wierne — vera icona. I może stąd pochodzi także jej imię — Weronika. Jeżeli tak jest, to imię, które upamiętnia czyn tej kobiety, równocześnie zawiera najgłębszą prawdę o niej samej. Kiedyś Chrystus wziął w obronę niewiastę grzeszną, która wylała oliwę na Jego nogi i ocierała je włosami, co wywołało sprzeciw otaczających. Powiedział: «Czemu sprawiacie przykrość tej kobiecie? Dobry uczynek spełniła względem Mnie. (…) Wylewając ten olejek na moje ciało, na mój pogrzeb to uczyniła» (Mt 26, 10. 12). Można by te słowa zastosować też do Weroniki. Odsłania się wówczas głęboka wymowa wydarzenia. Odkupiciel świata obdarzył Weronikę podobieństwem swojej twarzy. Chusta, na której odbiło się oblicze Chrystusa, staje się przesłaniem. Mówi poniekąd: Oto jak każdy dobry czyn, czyn prawdziwej miłości bliźniego, utrwala podobieństwo Odkupiciela świata w duszach tych, którzy go spełniają. Czyny miłości nie przemijają. Każdy gest dobroci, zrozumienia, służby pozostawia w sercu człowieka niezatarty ślad — coraz pełniejsze podobieństwo do Tego, który «ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi» (Flp 2, 7). Tak tworzy się tożsamość — prawdziwe imię człowieka